niedziela, 15 grudnia 2013

Jak bardzo się wydaczyłam? Czyli 40 objawów i 8 stopni wydaczenia...

Wolisz pójść do baru ze znajomymi na piwo, niż popijać z nimi w domowym zaciszu wódeczki? Zamiast smaczne mówisz lekker? I nawet w deszczu, śniegu czy wietrze śmigasz na rowerze? To wiedz, że coś się dzieje... Wiedz, że oto pierwsze objawy wydaczenia wystąpiły u Ciebie. Jak ich nie wyleczysz wracając szybko do Polski, to wiedz, że potem będzie jeszcze gorzej. Wiedz, że objawy będę się mnożyć, a te wcześniejsze nasilać. Wiedz, że jesteś na dobrej drodze do całkowitego wydaczenia. Wiedz, że jesteś na prostej drodze po holenderski paszport...

Oto więc przed Wami wszystkie symptomy wydaczenia, jak i stopnie jego zaawansowania...


Poziom podstawowy: 

1. Wolisz piwo zamiast wódki, a zwłaszcza ukochałeś sobie Heinekena.
2. Zamiast smaczne mówisz lekker, zamiast fajnie mówisz gezellig.
3. Niezależnie od pogody, pory dnia i roku jeździsz na rowerze. Czy na obcasach, czy z walizką, czy z dzieckiem, czy tym wszystkim naraz, jedziesz twardo na dwóch kółkach. 
4. Ludzie mówiący głośno są dla ciebie za głośni.
5. Wolisz Pindakaas zamiast Nutelli.

Poziom początkujący:

6. Jesz wszystko dwoma sztućcami (oprócz deserów i zup).
7. Mniej narzekasz.
8. Masz zawsze w domu stroopwafel, które podjadasz pijąc kawę.
9. Zaczynasz kolekcjonować parasole.
10. Jeśli w ogóle do tej pory miałeś firanki, to teraz wyrzucasz je na śmietnik. 

Poziom średnio-zaawansowany: 

11. Jesz obiad (nie mylić z kolacją!) w godzinach 19.00 - 21.00, choć nie uważasz to za normalne.
12. Masz w domu na stałym wyposażeniu zgrzewkę Heinekenów.
13. Jakość kawy zaczyna mieć dla ciebie znaczenie, zakupujesz więc machinę Nespresso i regularnie nabywasz niebotycznie drogie kapsułki w renomowanym sklepie.
14. Powoli i nieco ślamazarnie zaczynasz rozmawiać z Holendrami po holendersku, z czego Dacze się cieszą, jak małpy z bananów, tudzież karki ze sterydów.
15. Jesteś oficjalnie zameldowany i ubezpieczony w Holandii. 

Poziom zaawansowany:

 16. Jesz obiad (nie mylić z kolacją!) w godzinach 19.00 - 21.00 i uważasz to za całkiem normalne.
 17. Zatrudniasz do sprzątania raz w tygodniu, tudzież raz na dwa tygodnie, Fatimę lub inną Consuellę.
18. Narzekasz na Marokańczyków i Turków, z przewagą na tych pierwszych.
19. Zaczynasz prowadzić agendę...
20. Ciągle narzekasz na brzydką pogodę, ale w sumie już się do niej przyzwyczaiłeś.

Poziom bardzo zaawansowany:

21. Jeśli jesteś kobietą - farbujesz włosy na blond, jeśli mężczyzną - włosy zapuszczasz.
22. Jeśli jesteś kobietą - kupujesz płaskie kozaki, jeśli mężczyzną - kupujesz parę butów za 400 euro.
 23. Wiesz, kto to Linda de Mol, Ali B, Yolanthe Sneijder-Cabau van Kasbergen, Rafael i Sylvie van der Vaart czy Barbie, bo oglądasz holenderskie telenowele i programy rozrywkowe, a także czytasz daczowskie plotki.
24. Przestaje cię kompletnie interesować polska sytuacja ekonomiczna i gospodarka, za to jesteś na bieżąco z holenderską polityką i prenumerujesz Elseviera.
25. Nie tylko już całkiem dobrze mówisz po holendersku, ale i swoje posty na fejsie piszesz po holendersku dla swoich daczowskich przyjaciół.

Poziom ekspert:
 
26. Masz samochód na żółtych, czyli daczowskich, blachach.
27. Podczas mistrzostw świata w piłce nożnej wywieszasz za okno pomarańczową flagę z napisem Hup Holland!
28. Nie ma już dla ciebie Świętego Mikołaja, istnieje już tylko Sinterklaas.
29. Zaczynasz zbierać paragony i co miesiąc rozliczasz swoje i swojej drugiej połowy zakupy (sic!).
30. Zmienia ci się twój własny podpis, który zaczyna przypominać dziecięce bazgroły. 

Poziom super-ekspert:

31.  Już nie chodzisz do dentysty będąc w Polsce, ale robisz to w Holandii.
32. Umieszczasz w toalecie kalendarz, w którym wpisujesz imiona przy dacie urodzin tej osoby (czy jakoś tak).
33. Przechodzisz na ateizm, tudzież stajesz się agnostykiem.
34. Masz w swoim posiadaniu dwa, a nawet trzy rowery, z czego tylko jeden jest sprawny.
35. Podróżując z Polski do Holandii, mówisz i myślisz: wracam do domu...

Level hard: die or become a Dacz:

36. Kupujesz kamper i od tej pory tylko nim śmigasz na wakacje.
37. Nadajesz swoim dzieciom holenderskie imiona.
38. Narzekasz na Marokańczyków, Turków i Polaków z przewagą na tych ostatnich.
39. Mówisz płynnie po holendersku, choć akcent polski i tak ci pozostał (i tu niespodzianka, tego akcentu nigdy się nie pozbędziesz...).
40. Dostałeś holenderski paszport, przez co musiałeś zrzec się polskiego obywatelstwa. Gratuluję, zostałeś wydaczony w 100 %! GAME OVER!

Biję się w pierś i przyznaję się do objawów numer: 1-20, czyli wystarczy, że zafarbuję włosy na blond i już jestem na początku poziomu bardzo zaawansowanego... A jak tam Wasze wydaczenie postępuje?

12 komentarzy:

  1. Czyli jestes juz na dlugiej prostej :) chociaz mimo wszystko mam nadzieje, ze polski paszport ci zostanie ;) jedno mnie tylko kluje po oczach i nie tylko, a mianowicie kwestia Heinekena. Szkoda, ze niewiele osob wie, ze ta cudowna marka sponsoruje walki psow, chociaz i tak watpie, ze przewazajaca wiekszosc to interesuje..w kazdym razie ja sie go od dawna nie tykam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję! Jestem dumna z bycia Polką i nie chcę zrzeć się obywatelstwa! A co do Heinekena nie wiedziałam o tym i chyba trzeba w takim razie napisać jakiś post o tym i zagłębić temat, bo brzydko, brzydko, że coś takiego ma w ogole miejsce, abstrahując już nawet od marki czy sponsorującej coś takiego firmy!!! A feeeeeeeeeeeeeee!

      Usuń
  2. Z każdego poziomu po troszeńku mi się zebrało :), nie idę utartą wydaczoną ścieżką, ale powoli wydaczam się :p
    Piwko zawsze lepsze od wódeczki, ale ja wolę belgijskie Leffe :p
    Jestem w trakcie przycinania firanek i przed przyklejaniem naklejki na okno,by więcej światła wpadało :p
    Niestety mój holenderski jeszcze ślamazarny jest.
    Punkt 24 - już od dawna mnie to nie interesuje.
    A blondyną nie chce być :p
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to w sumie winko od zawsze wolę, ale generalnie jestem w mniejszości w tym temacie ;) Blondynką też nigdy nie będę i nie wiem, czy kiedykolwiek nauczę się holenderskiego, bo talentu w tym temacie nie mam za grosz ;)
      Pozdrawiam nawzajem!

      Usuń
  3. boskie!!! jestem od 5 lat w NL, mam 26 na 40.
    u mnie: piwa ani wódki nie piję, mówię "gezellig" bo nie ma innego słowa, mam obsesje granicząca z nalogiem na punkcie pindakaas. jem wszystko dwoma sztućcami (ale jeszcze nie jem wszystkego łyżką i nożem jak niektórzy...), nie lubię stroopwafli, nie mam firanek ale mam zazdrostki, właśnie zwolniłam pomoc domową,NIGDY nie ufarbuję sie na blond, punkt 23 i 24 połowicznie ( nie oglądam żadnej telewizji, mam za to dwa telewizory) polskiej dentystki nie zdradzę i mam trzy rowery, z czego jeden działa a jeden nie wiem gdzie jest.
    karolina ha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie chyba nigdy nie zdradzę polskiego fryzjera... o tym punkcie zapomniałam ;)

      Usuń
    2. fakt, też chodzę do polskiej :) i będę! Monika w Leidschendam rządzi :)
      karolina ha

      Usuń
  4. Rewalacja! No to się wydaczyłam w niezłym stopniu. Poziom zaawansowany położył mnie na łopatki... poza Fatimą wszystko się zgadza, ale i kolejne poziomy zbrukały moją polskość ;) Z paszportem to jednak poczekam sobie, aż spowrotem zmienią tą idiotyczną zasadę, że trzeba się własnego obywatelstwa zrzec. Jak coś to mogę mieć dwa, ale bynajmniej nie planuję przejść w 100% na daczyzm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amen! :) mam z paszportem tak samo!
      PS
      Przejść na daczyzm - genialne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :)

      Usuń
  5. Tylko NL telewizja, auta na żółtych, obiad ok 18, język B2, geen agenda w kiblu, wiele rzeczy działa lepiej niż w PL, podoba mnię się tu (ogólnie).
    Ale się nie wydaczę bo nie zaakceptuję postawy życiowej :worek mąki"- jak uderzysz w niego tak się wgniecie-po naszemu "jak chorągiewka na wietrze"
    Niedawno się jeden zdziwił, jak mówił że ja to jestem Nederlander albo Polander.
    Ja mu na to stanowczo "ik ben geen Nederlander, geeen Polander-ik ben 100% POLSKI"
    Jak przychodzę do roboty to mówię "goedemorgen,dzień dobry" (sami Holendrzy)
    Niekiedy odpowiadają "dżen topry" :))))
    Szacun mam że jestem dumny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tą chorągiewką na wietrze to holendrzy nie są odosobnieni - Szwedzi są identyczni pod tym względem!! (może to te nadmorskie luty tak mają...? musieli się do wiatru i tej syfiastej pogody przyzwyczaić, to zaczęli wszystko akceptować...? ponoć Holenrzy też mawiają, że "nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie")

      i dlatego nigdy przenigdy się nie zeszwedzę :)

      Usuń
  6. Super expert z elementami tego ostatniego jestem.

    OdpowiedzUsuń